Najlepsze atrakcje Tokaju

błądząc gdzieś... na Łysej Górze :)

Z Krakowa do Tokaju, to zaledwie 351 km drogi (5h). Tylko tyle dzieli nas od poznania tego wyjątkowego regionu Węgier i uroczego miasta, ulokowanego u południowych podnóży, wulkanicznej góry Tokaj…

Tokaj – miasto; Tokaj – region; Tokaj – góra; Tokaj – wino… wszystko składa się w jedność gdyż słowo TOKAJ, to wyjątkowa krzyżówka tego co piękne i smaczne! Wiele osób kojarzy Węgry z jego Budapesztem, ewentualnie z gorącymi źródłami, których tutaj nie brakuje. A z tego artykułu dowiecie się także, że nie tylko gulasz jest tutejszym przysmakiem 😉

Kiedy w drodze do miasta zaczną pojawiać się pola winorośli, a na horyzoncie porośnięta zielenią góra wulkaniczna – wiedz, że jesteś w Tokaju – jeszcze nie miasto, ale sam region – tak charakterystyczny i wyjątkowy w tej części Europy…

winnice regionu winnego Tokaj
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
gdzieś po drodze...
gdzieś po drodze…
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego

winnice regionu tokajskiego

winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
wino?
wino?
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
winnice regionu tokajskiego
w drodze do Tokaju (pierwsze dni sierpnia)
w drodze do Tokaju (pierwsze dni sierpnia)

1. Nie ma wina nad węgrzyna! TOKAJ!

Już sam Ludwik XIV wychwalał go, jako „wino królów”. Wytwarzany z owoców winnic zlokalizowanych na południowych stokach Gór Tokajsko-Slańskich. Swój charakterystyczny smak zawdzięcza nieustannemu słońcu oraz jesiennym mgłom, których wilgoć jest bardzo potrzebna do jego wytwarzania. Szlachetna pleśń jaka powstaje jeszcze na owocach przed ich zebraniem, zasusza się, pozbywając wody, prowadząc do powstania koncentratu słodyczy. Tak właśnie powstaje wino aszu. Im więcej puttonyos dodawanych do beczki wina, tym wino słodsze, aromatyczniejsze i… cenniejsze.

Mało kto zdaje sobie sprawę ze związków tego regionu z Polską! Liczy się nie tylko szlak winno-handlowy jaki prowadził do naszego kraju… Właścicielem tutejszych winnic był król Polski i książę siedmiogrodzki Stefan Batory! Na polskie stoły trafiało dużo Tokaju, nie dziwi więc, że raz po raz Panowie Szlachta wykrzykiwali „Nie ma wina nad węgrzyna”!

Węgrzy częściej władają językiem niemieckim niż angielskim. Mimo niezwykłej sympatii jaką darzą Polaków, bywa jednak problem z nawiązaniem porozumienia. Węgierski to bardzo trudny język. Oczywiście, nie oczekuje się od nas wznoszenia na wyżyny swych umiejętności ale warto znać podstawowe zwroty. Nasze podziękowania w ich ojczystym języku niejednokrotnie wywoływały uśmiech i zdumienie na twarzy. Dlatego zanotujcie i zapamiętajcie sobie, a nuż wywołacie pozytywne wrażenie wśród mieszkańców 😉

  • jo reggelt (wym. jo regelt) – dzień dobry
  • koszonom (wym. kysynom) – dziękuję
  • egeszsegedre! -(wym. egeszegedre) na zdrowie! 🙂
Egeszegedre! Na zdrowie!
Egeszegedre! Na zdrowie!

Na pewno przydatnym okaże się znajomość słów bor – wino i pince – piwnica, których tutaj nie brakuje. Przełom września i października oraz koniec maja, to czas kiedy w innych miasteczkach regionu trwa festiwal i degustacja wina. Poza tym okresem piwniczki są „raczej” zamknięte, inaczej jest jednak w Tokaju… Tutaj, niezależnie od pory roku co krok natrafimy na przydomowe pince, w których możemy skosztować i zakupić po okazyjnych cenach zsamo się rodzi...łocistego trunku.

Do wyboru mamy zarówno te elegancko butelkowane w cenach od 850HUF (ok 13zł) oraz równie smaczne acz w większych plastikowych naczyniach 1,5l+ w cenie od 800HUF-1600HUF. Oczywiście znajdziemy również wina w cenach 100000HUF ale te tańsze są niczego sobie, ba! Powiedzielibyśmy wyjątkowe… Oprócz aszu, koniecznie spróbujcie wytwarzanego z zasuszonych gron wina szamorodni (samo się rodzi), którego nazwę jak głosi legenda, autorami są polscy kupcy, mający pakować na wozy winogrona, a pod Krakowem otrzymać gotowe wino. Do innych, bardziej powszechnych odmian zaliczyć trzeba furmint oraz muscat. Wszystkie odmiany, to wina białe. Czerwone odmiany zniszczyła zaraza w XIX wieku.

2. Tokaj – miasto

W Tokaju, wszystko toczy się wokół wina. Spacer wzdłuż głównej ulicy miasta, to dodatkowa dawka wrażeń dla naszych kubków smakowych. Pełno tutaj restauracji i knajpek, w których można skosztować przyjemnie chłodnego tokaju i zjeść wyśmienite potrawy. Trzeba przyznać, że kuchnie mają na najwyższym poziomie. W tej dziedzinie przypominają nam Włochy, decydując się na wyjście do restauracji jesteśmy pewni, że potrawy będą smaczne i świeże. Nawet życie toczy się wolniej i spokojniej, prawie tak jak na półwyspie Apenińskim 🙂

Będąc tutaj, koniecznie trzeba zwiedzić piwnice. Najbardziej znaną jest Piwnica Rakoczego. To swego rodzaju świątynia tokajskich win. Wybudowano ją w XV wieku, a ich właścicielami bywali królowie i książęta. To tutaj znajduje się największe pomieszczenie piwniczne w całych Węgrzech.

Fontanna Bachusa
Fontanna Bachusa

W sali rycerskiej (długiej na 28m, szerokiej na 5m) koronowany był szwagier Zygmunta Starego Janos Szapolyai. Piwnice Rakoczego znajdziemy  w sercu miasteczka, na placu rynkowym, na lewo od kościoła katolickiego. Charakterystyczna fontanna Bachusa z butelką w ręku tuż przed wejściem do piwnicy, na pewno zwróci Waszą uwagę 🙂

stacja kolejowa w Tokaju
stacja kolejowa w Tokaju

My również trafiliśmy do piwnicy i to nie za złe zachowanie 😉 Warto odwiedzić chociażby jedną by poczuć prawdziwy klimat regionu. Dzięki przypadkowo poznanym rodakom (a tych tutaj nie brakuje) dowiedzieliśmy się, o Benko Borhaz, piwnicy i pijalni położonej trochę na obrzeżach miasta. Wystarczy dobrze się rozglądnąć, a na pewno znajdziecie  tabliczki z informacją, w którą stronę trzeba iść, żeby tam trafić (tuż przy stacji kolejowej).

 

Znajdziecie tutaj prawdziwą, rodzinną produkcję win. Wino przygotowane jest z niezwykłą dbałością zachowując tradycyjne techniki produkcji. Wytwarza się tutaj wino furmint i żółty muscat. My zasmakowaliśmy w słodkim samorodnym. Właściciel był na tyle miły, że pozwolił nam obejrzeć dolne partie piwnicy, w których znajdziemy obszerną „kolekcję” beczek z winem oraz stojącymi obok kadziami. Na wstępie z dumą zaprezentował nam swoją kolekcję win z lat 60 XX w., która doskonale prezentowała się w swej aurze tajemniczości czerwonej poświaty 🙂 we wnęce piwnicznej ściany.

wszystkie drogi prowadzą do... Benko Borhaz
wszystkie drogi prowadzą do… Benko Borhaz
Benko Borhaz
Benko Borhaz
wina z lat 60 XXw,
wina z lat 60 XXw,

Uliczki centralnej części Tokaju są wąskie i klimatyczne. Wiele z domów przy głównej alei miasteczka było kiedyś własnością Greków, którzy osiedlili się tutaj uciekając przed najazdem tureckim. Tutaj mieszkali i wiedli spokojne życie, ucząc mieszkańców uprawy winorośli, niestety ze względu na swe pochodzenie nie mogli być właścicielami ziemi ani swych ukochanych winnic. Ich schedę odziedziczyli mieszkający tutaj Żydzi. O ich licznej obecności świadczy chociażby synagoga z 1897 roku. (odnowiona z funduszy unijnych). Holokaust II wojny światowej doprowadził do eksterminacji, a w późniejszych latach do przejęcia ziemi przez państwo. Rząd komunistyczny, mając na względzie dobro narodu, dążył do zaprzestania produkcji i rozdrobnienia plantacji. Obecnie, ku naszej radości, wszystko wróciło na właściwe tory, a winnice, winiarze jak i wino mają się w Tokaju wyśmienicie 🙂

na tej ulicy znajdowały się domy Greków osiadłych po ucieczce przed Turkami
na tej ulicy znajdowały się domy Greków osiadłych po ucieczce przed Turkami
ulicami Tokaju, kościół katolicki
ulicami Tokaju, kościół katolicki
ulicami Tokaju...
ulicami Tokaju…
stali bywalcy Tokaju...
stali bywalcy Tokaju…
a taki widok z okna :)
a taki widok z okna 🙂
stali bywalcy Tokaju...
stali bywalcy Tokaju…
kolumna na głównej ulicy miasta
kolumna na głównej ulicy miasta
Sklep z winem, którego właściciel zna się nie tylko na winach ale równiez mówi w języku polskim! To właśnie tutaj dowiedzieliśmy się, który tokaj pasuje do naszych pierogów ruskich :)
Sklep z winem, którego właściciel zna się nie tylko na winach ale równiez mówi w języku polskim! To właśnie tutaj dowiedzieliśmy się, który tokaj pasuje do naszych pierogów ruskich 🙂
ulicami Tokaju...
ulicami Tokaju…
wieża z malowanym zegarem
wieża z malowanym zegarem
Pomnik Józefa Rakoczego, węgierskiego bohatera i przywódcy powstania przeciw Habsburgom
Pomnik Józefa Rakoczego, węgierskiego bohatera i przywódcy powstania przeciw Habsburgom

żydowska synagoga w Tokaju

stały bywalec Tokaju
stały bywalec Tokaju
widok z naszego okna, na centrum miasta
widok z naszego okna, na centrum miasta

3. Punkt widokowy Bodrog i Cisa + 4. Najlepsza w życiu ryba prosto z rzeki!

Tuż przy głównym moście na rzece – można by rzec, vis a vis na wzgórzu, znajduje się najlepszy punkt widokowy miasta. Właśnie tutaj, rzeka Bodrog przemierzając wschodnią Słowację i północno wschodnie Węgry, wpada do Cisy.

charakterystyczne zwieńczenie punktu widokowego

Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa

Wspinając się po schodkach w górę, mamy okazję podziwiać jeszcze jedną atrakcję, winnice, których w samym Tokaju nie znajdziemy zbyt wiele. Bowiem większość z nich zlokalizowana jest na stoku Łysej Góry w okolicy miejscowości Tarcal.

widok na winnice, w drodze na punkt widokowy
widok na winnice, w drodze na punkt widokowy

Kilkumetrowy krzyż na górze widoczny także z dołu jest punktem orientacyjnym, bez problemu tu traficie. Widać stąd także naszą ulubioną budkę, w której zjecie najlepsze smażone ryby, wprost z rzeki. W cenie 40zł max (w zależności od wagi) dostajemy dwie porcje ryby + 2 porcje frytek i napoje. Pycha!

widzicie tą małą budkę po prawej stronie? tam znajdziecie ryby z obrazka poniżej ;)
widzicie tą małą budkę po prawej stronie? tam znajdziecie ryby z obrazka poniżej 😉
najlepsza poprcja smażonych ryb w mieście!
najlepsza poprcja smażonych ryb w mieście!

Rzeki, chociaż niezbyt zagospodarowane turystycznie, są fajną atrakcją. Można się wybrać na spływ kajakiem za 15 zł 🙂 można popłynąć lekko rozchybotanym statkiem na mały rejs, czy też najzwyczajniej odpocząć od upałów w cieniu nadbrzeżnych drzew…

Bodrog i Cisa

Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa
Bodrog i Cisa

Bodrog i Cisa

na łajbie? :)
na łajbie? 🙂

5. Góra Tokaj (515m n.p.m) Tokaj Hegy lub Kopasz Hegy

Łysą Górę można zdobyć tradycyjnie, wchodząc czerwonym szlakiem od miasta (dróżka od rynku, za kościołem katolickim) lub dojechać samochodem od strony wioski Tarcal. Podobno przy dobrej pogodzie, kręta droga nie stanowi większego problemu. Zaparkować można na małym placu, tuż przy charakterystycznej dla Tokaj Hegy wieży telewizyjnej.

jeden z pierwszych drogowskazów w drodze na szczyt, później już tylko szlakiem
jeden z pierwszych drogowskazów w drodze na szczyt, później już tylko szlakiem
jeden z pierwszych drogowskazów w drodze na szczyt, później już tylko szlakiem
jeden z pierwszych drogowskazów w drodze na szczyt, później już tylko szlakiem
tuż za cmentarzem czeka nas podejście prowadzące takim oto jarem
tuż za cmentarzem czeka nas podejście prowadzące takim oto jarem
pierwszy przystanek w drodze na szczyt
pierwszy przystanek w drodze na szczyt

My, wybraliśmy tradycyjne rozwiązanie, ale wyboru zaczęliśmy żałować po pierwszych 15 minutach 🙂 Nie dość, że parno i duszno, to jeszcze zgubiliśmy szlak, myśląc, że takie wspinanie się pionowo w górę jest naturalne 🙂 Nie ma tego złego, zaoszczędziliśmy trochę czasu. Mimo wszystko polecam Wam uważne śledzenie oznakowań szlaku, gdyż droga obok cmentarza tak na prawdę prowadzi PRZEZ cmentarz (schodkami w górę), a dopiero później zamienia się w jar widoczny na zdjęciu. Acha! Patrzcie uważnie pod nogi, uważajcie na wystające z ziemi kamienie i… węże, o których tablica informuje dopiero na górze. 🙂 Nam się taki osobnik przytrafił i… nie był to żaden „ten” z obrazka…

Wspinaczka na szczyt trwa około godziny. W pewnym momencie staniemy przed wyborem szlaku. W lewo czy w prawo? Zarówno jeden jak i drugi czerwony, przy czym jeden prowadzi w cieniu lasu, a drugi w promieniach słońca, asfaltową drogą. Proponujemy wybrać ten z czerwonym trójkątem, który prowadzi wzdłuż leśnej ścieżki.

Na górze czekają nas widoki na Wielką Równinę oraz na Tarcal’skie winnice. Co ciekawe, miejsce upodobali sobie paralotniarze, którzy korzystają ze wspaniałych warunków do latania (nam trafiła się okazja podziwiania ich w akcji 🙂 ). Prawdę mówiąc, po zdobyciu szczytu spodziewaliśmy się nieco innego krajobrazu, ale i tak było wyjątkowo pięknie.

Na tokajskiej Łysej Górze
Na tokajskiej Łysej Górze
paralotniarze...
paralotniarze…
paralotniarze...
paralotniarze…
paralotniarze...
paralotniarze…

Mała RADA: Gdzieś w połowie szlaku, (po pierwszej miejscówce z ławką), zwróćcie uwagę na widoki po prawej stronie. Kilka susów w bok i mamy okazję podziwiać Tokaj w całej jego okazałości. Gdyby nie żar z nieba, byłoby idealne na zjedzenie kanapki w pięknej scenerii widzianej z góry.

w drodze na Łysą Górę możemy podziwiać Tokaj w całej jego okazałości
w drodze na Łysą Górę możemy podziwiać Tokaj w całej jego okazałości
widok z Łysej Góry na winnice wsi Tarcal
widok z Łysej Góry na winnice wsi Tarcal
błądząc gdzieś... na Łysej Górze :)
błądząc gdzieś… na Łysej Górze 🙂
błądząc gdzieś... na Łysej Górze :)
błądząc gdzieś… na Łysej Górze 🙂
błądząc gdzieś... na Łysej Górze :)
błądząc gdzieś… na Łysej Górze 🙂

widok na winnice z cmentarza, z trasy na Łysą Górę

6. Kuchnia!

Tokaj mimo, że wielkością przypomina bardziej wieś niż miasto, jest bardzo intrygujący i ma wiele do zaoferowania. Zarówno z przyrodniczego punktu widzenia, jak kulturowego czy przede wszystkim gastronomicznego. Jak już było wspominane, wchodząc do restauracji jesteśmy pewni, że jedzenie będzie palce lizać! 🙂 Ale nie mówimy tylko o tradycyjnych potrawach typu gulasz węgierski.

Największym lokalnym przysmakiem oraz absolutnym numerem jeden jest dla nas LANGOSZ. Langosz do placek drożdżowy, w smaku przypominający ciasto na pączki, smażony na głębokim tłuszczu, podawany z czym dusza zapragnie 🙂 W tej wersji, w której my go poznaliśmy, podawany jest obowiązkowo ze śmietaną i dowolnie wybranymi dodatkami. Panie sprzedające, chętnie proponują wszystkie dodatki, a więc zarówno warzywa jak i boczuś z szynką itp. Tego lata, absolutnym hitem (w naszej wersji) jest langosz podawany wyłącznie ze śmietaną i warzywami! Takie proste, a jaka euforia smaków! Co tu dużo pisać, trzeba jechać i spróbować 😉 Taka przyjemność kosztuje od 3-10zł, zależy od wybranej opcji.

langosz

Tego typu rozrywek nie brakuje. Wszędzie zjemy pysznie i w dobrej cenie. Przeważają dania ciężkie i tłuste – ze względu na ogromne ilości sera jakie się jada. No ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo 😉 Oprócz langosza, Tokaj kojarzy nam się z rzecznymi rybkami i zupą czosnkową z żółtym serem i grzankami! Tak, tak! To tutaj poznałam jej smak! Absolutny straszak, chyba, że zjecie ją we dwoje 😉 Można wymieniać bez końca, ale najlepiej skosztować samemu!

tradycyjny gulasz węgierski
tradycyjny gulasz węgierski
inna wersja gulaszu, z frytkami i surówką
inna wersja gulaszu, z frytkami i surówką
moja ulubiona... zupa czosnkowa!
moja ulubiona… zupa czosnkowa!
makaron spagetti z rybą i pomidorami
makaron spagetti z rybą i pomidorami
najlepsza pita w życiu :)
najlepsza pita w życiu 🙂

inscenizacja z zamku Boldogko

7. Zamek Boldogko – którego szczegółowy opis znajdziecie tutaj

Czy na sali jest jeszcze ktoś „nie zachęcony”? 🙂

 

Miałeś wypadek? Pomożemy uzyskać należne Ci odszkodowanie

Zostaw swój komentarz 🙂

One thought on “Najlepsze atrakcje Tokaju

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.