Na styku dwóch Mórz, Apulia w 10 dni (cz.4)

Torre Sant'Andrea

NA STYKU DWÓCH MÓRZ… OKOLICE OTRANTO

Po zniewalających widokach jakie zafundowało nam urocze miasteczko Polignano a Mare, przyszedł czas na Wybrzeże Adriatyku…  Słynie ono ze swych lazurowych wód i pięknych klifów. My natomiast zdecydowaliśmy się sprawdzić jak wygląda połączenie Morza Adriatyckiego z Morzem Jońskim? 🙂

salentoogle.it_
salentoogle.it_

Podróżowanie poza sezonem nie ma sobie równych. Cisza i brak zgiełku jest tym co koi duszę. Dołóżmy do tego brak jakiegokolwiek „ludzia” na odcinku kilku kilometrów i wszechogarniającą taflę Morza… I teraz pytanie… Gdzie u licha znajdziemy to połączenie wód? Odpowiedź wydaje się oczywista… Nie ma takiego 🙂

Faro di Palascia (foto by Elio Paiano) Capo d'Otranto
Faro di Palascia (foto by Elio Paiano) Capo d’Otranto

Umownie przyjmuje się, że miejscem wyznaczającym połączenie Mórz jest Capo d’Otranto, a w zasadzie cała jego okolica. Najzabawniejszym w całej historii naszej wyprawy jest to, że do końca byliśmy przekonani o tym, iż dotarliśmy we właściwe miejsce… Okazuje się, że nie koniecznie 🙂 Co prawda staliśmy u „styku Mórz” ale zabrakło tego wyróżniającego elementu jakim jest słynna z widokówek latarnia morska 😀 Nie zrażamy się jednak, bo miejsce w którym wylądowaliśmy było w naszym subiektywnym odczuciu, bardziej urokliwe 😉

Mijając miasto od którego przylądek zyskał swoje miano – Otranto, kierujemy się na południe. Tam, jak wynika z mapy, znajdować się ma wspomniane miejsce. Droga nie zła ale szału nie ma 🙂 Porównalibyśmy ją raczej do dobrze zadbanej drogi wiejskiej. Prowadzi wzdłuż wybrzeża więc śmiało można pokusić się o krótki odpoczynek „gdziekolwiek się chce” z widokiem na widnokrąg. 🙂 I tak oto, po kilkunastu minutach jazdy, już z daleka dostrzegamy wieżę w piaskowym kolorze, która swoim kształtem i rozmiarem MUSI przedstawiać umowny podział na morze adriatyckie i jońskie!

już z daleka komunikuje o swej obecności :)
już z daleka komunikuje o swej obecności 🙂
dostojna u styku Mórz
dostojna u styku Mórz
być może gdzieś tutaj łączą się wody Mórz?
być może gdzieś tutaj łączą się wody Mórz?

Zaskakująca i nietypowa roślinność o tej porze roku szaleje swoim zapachem, kolorami i różnorodnością. Przestrzeń, łąki a w oddali błękit wody z wyróżniającą się na jej tle wieżą – znacznikiem… BOSKIE!

wszechogarniająca przesteń i brunatna ziemia na tle błękitu
wszechogarniająca przestrzeń i brunatna ziemia na tle błękitu
wysoka na kilkadziesiąt metrów
wysoka na kilkadziesiąt metrów

W miejscu gdzie niby miał się zatrzymać św. Paweł w drodze do Antiochii , zatrzymaliśmy się i my. Być może nie jest to miejsce z przewodnika ale morza są na tyle duże, że i tutaj na pewno dochodzi do ich połączenia 🙂 Znajdujemy się nie tylko na ich styku ale również vis a vis półwyspu Bałkańskiego. Z Otranto do wybrzeża Albanii w linii prostej jest 57km., a oblewające je wody  nazywamy Cieśniną Otranto.

Cieśnina nad którą stoimy miała szczególne znaczenie podczas I wojny światowej. Gdzie koalicja flot morskich Wlk. Brytanii, Francji i Włoch chciała zablokować okręty floty niemieckiej i austriackiej, a tym samym uniemożliwić przedostanie się ich na Morze Śródziemne, gdzie toczone były zasadnicze działania wojenne. Niestety próba zakończyła się fiaskiem, niemiecko – austriackie u-booty bez problemu pokonały blokadę. Innym, mniej miłym zdarzeniem na tych wodach były próby przedostania się uchodźców albańskich przez Adriatyk do Włoch. W czasie konfliktu w Albanii w 1994 roku, mimo wzmożonej czujności włoskich służb ratowniczych na wodach zginęło ponad 100 uciekinierów.

TORRE SANT’ANDREA

Torre Sant'Andrea
Torre Sant’Andrea

Z tego punktu widać kolejną przyrodniczą atrakcję do której zmierzamy, a jest nią Torre Sant’ Andrea. Miejsce, które trudno odszukać w przewodniku dlatego myślę, że ten wpis przyda się na pewno 🙂

w oddali widać klify Torre Sant' Andrea
w oddali widać klify Torre Sant’Andrea

Żeby do niej dotrzeć, trzeba kierować się na północ od Capo d’Otranto. Jadąc wzdłuż wybrzeża trafiamy na betonowy parking po prawej stronie. Tuż obok sporego budynku z wieżą. W pierwszej chwili pomyśleliśmy, że znowu zbłądziliśmy… Nic bardziej mylnego, miejsce właściwe ale opisane dość nieczytelnie 🙂

Pierwsza podstawowa zasada „idź przed siebie, na pewno gdzieś trafisz” sprawdza się jak zwykle. Po kilku metrach trafiamy do pierwszej groty, do której prowadzą schodki w dół. Oczywiście badamy okolice i fotografujemy ale czujemy niedosyt, bo w końcu pamiętamy z naszego research, że skały wychodziły z wody – dosłownie! Wracamy na górę. Idziemy dalej i co? … zaniemówiłam! W końcu je znaleźliśmy! Dumna z siebie, bo w końcu lokalizacja Torre nie wynikała ani z mapy ani z naszego gps (trafiliśmy tutaj trochę po omacku) ale udało się! Miejsce wyjątkowe i spokojne. O tej porze roku naszymi towarzyszami w tym miejscu były wyłącznie dwie starsze panie oraz trójka chłopców uprawiająca, o zgrozo! Skoki do wody! Nie od pomyślenia, po kilku dobrych dniach wzrokowej nagonki i krytyki naszych szortów przy 25st.C, komuś oprócz nas nie jest zimno! Ba! Skaczą do wody i to nie w kożuchu tylko w spodenkach! 😉

Miejsce niezwykłe, przynajmniej dzisiaj, spokojne i puste. Wody nie nazwiesz tutaj czystej, jest wręcz krystaliczna, zresztą za ten lazur i czystość Torre Sant’Andrea było wielokrotnie nagradzane eko etykietą „Błękitna Flaga”. Adriatyckie wybrzeże Solento jest w naszym (subiektywnym) odczuciu najpiękniejsze w regionie. Warto błądzić i szukać, żeby w końcu jakoś tu trafić 😉 Trudno oszacować ile jest wyrastających z wody skał. Można tutaj pływać, jest nawet specjalne zejście, które pozwala na kontrolowane zanurzenie się bez konieczności uprawiania skoków do wody 😉 Na początku woda nie jest tak głęboka. Głębokość rośnie wraz ze wzrostem odległości od brzegu. Z tego co nam wiadomo, można tutaj również nurkować. Jedną z podwodnych atrakcji jest przepłynięcie pod łukiem ze skał, co ponoć można zrobić tylko w kilku miejscach na świecie. A jeśli znudzi Wam się to miejsce, warto wybrać się na spacer wzdłuż wybrzeża i podziwiać coraz to inne groty i jaskinie. Myślę, że widok z poziomu łódki byłby ciekawszy ale i tak wrażeń nie powinno brakować 😉

Trudno wszystko opisać więc pozostawiam Was z miłą dla oka fotorelacją i sami oceńcie czy warto tutaj przyjechać…?

…Wiecie, że lubię pytania retoryczne 😉

Torre Sant'Andrea
Torre Sant’Andrea
krystaliczna woda
krystaliczna woda
Torre Sant'Andrea i mój paluszek
Torre Sant’Andrea i paluch 😉
Torre Sant'Andrea i ja
Torre Sant’Andrea i ja
skoki
skoki
Torre Sant'Andrea
Torre Sant’Andrea
Torre Sant'Andrea
Torre Sant’Andrea
Torre Sant'Andrea
Torre Sant’Andrea
Torre Sant'Andrea
Torre Sant’Andrea
Torre Sant'Andrea
Torre Sant’Andrea
schodki do punktu widokowego
schody do punktu widokowego
jedna z grot Torre Sant'Andrea
jedna z grot Torre Sant’Andrea
groty i klify
groty i klify

Miałeś wypadek? Pomożemy uzyskać należne Ci odszkodowanie

Zostaw swój komentarz 🙂

One thought on “Na styku dwóch Mórz, Apulia w 10 dni (cz.4)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.