Maltańskie werandy (cz.2)

La Valetta

Maltańskie werandy!

Podróżowanie po Malcie jest bardzo przyjemne, drogi są dobre, a ponad to wszędzie jest blisko. Z jednego końca wyspy na drugi dojeżdżamy w 30 min, zatem jeśli tylko chcemy zjeść w naszej ulubionej knajpce na drugim końcu kraju… – nie ma problemu 🙂

Marsaxlokk

Takim miejscem dla nas była wioska rybacka Marsaxlokk, która oprócz licznych kawiarenek i bulwaru, ma do zaoferowania pocztówkowe widoki. Dosłownie pocztówkowe 🙂 Jeśli spotykacie się z ofertami biur podróży czy też ofert połączeń lotniczych, to właśnie tutejsze pięknie kolorowe łódki, zwane luzzu, są najczęściej fotografowane. Wracaliśmy tutaj bardzo często, na pyszne owoce morza i rybki. Ceny poza sezonem przystępne, dwudaniowy obiad+starter lub wino dla dwóch osób, to koszt rzędu 10-15 EUR. Do tego widok na niezwykłe, dryfujące łódki i… czegóż chcieć więcej? 🙂 Po sieci krążą różne opinie na temat tego miasteczka (bo obsługa powolna, bo przereklamowane itp itd) i tylko utwierdzam się w przekonaniu, że jeśli podróżować, to tylko poza sezonem 🙂 Osobiście polecamy gorąco… Być na Malcie i nie być w tym dziwnie brzmiącym miasteczku rybackim, to jakby nie widzieć nic.

Fajna sprawa i polecamy każdemu, zjawić się tutaj w niedzielę, kiedy odbywa się słynny targ rybny. Oprócz tego do kupienia jest tutaj właściwie wszystko. Akurat tego dnia obchodziliśmy tłusty czwartek… u nas co prawda pączków nie było ale był inny lokalny przysmak o smaku migdałowo – marcepanowym…

Popeye Village

Kiedy już zmęczycie się „odpoczywaniem” 🙂 warto się wybrać w bardzo sympatyczne miejsce na wyspie… Z pełnym przekonaniem używam tego słowa, bo jak inaczej nazwać te przecudnie kolorowe chatki zawieszone nad lazurową zatoczką? 🙂 Tak! Domki niczym z kreskówki, są prawdziwą scenerią zbudowaną w 1980 roku na potrzeby musicalu Popeye z Robinem Williamsem w roli tytułowego bohatera! Dzisiaj, ten kolorowy park rozrywki, to doskonała atrakcja dla najmłodszych ale też fajny przystanek dla tych starszych 😉 Nie ma przymusu wchodzić na teren „miasteczka”, wystarczy zaparkować samochód w okolicy biało-niebieskiego saloon 😉 i przejść kawałek dalej by nacieszyć oczy tą zabawnie wyglądającą krainą. Dla tych, którym zabawa spodoba się na tyle by zostać na dłużej, jako atrakcje polecamy występy aktorów na ulicach miasteczka, małe kino, w którym wyświetlane są kulisy kręconego tutaj filmu lub zlokalizowany w pobliżu park wodny.

Z ciekawostek warto wspomnieć, że sceneria zachowana została na prośbę mieszkańców, którym spodobała się idea miasteczka Popeye. Zwana też Sweethaven Village.

Polecam obejrzenie krótkiego trailler’a, nam zawsze poprawia  samopoczucie 🙂

Na Malcie kręconych było wiele innych filmów. Oczywiście jako nasz top, będą sceny z 10 tej przygody James’a Bond’a, a w forcie Elma w La Valetta, kręcone było więzienie do filmu Midnight Express. W forcie Ricasoli skolei zbudowano makietę Koloseum, do filmu Gladiator, część dekoracji posłużyła także do filmu Troja…

Na zachętę, mini galeria

La Valetta

Być może powinniśmy od niej zacząć lecz pozostawiliśmy ją na deser… Cudna, urocza, przepiękna, kolorowa, inna…

Jest to najmniejsza stolica ze wszystkich państw europejskich, a zarazem najbardziej wysunięta na południe. Dla nas kojarzyć się już tylko będzie ze stromymi, długimi uliczkami, zakończonymi niebieską taflą morza… Z kolorowymi balkonami, werandami i tarasami…

Chyba nie istnieje jeden, idealny plan na zwiedzanie tego miasta. Do Valetty prowadzi wejście przez Bramę Miejską, a dalej można kierować się wg. własnego widzimisię 🙂 Jeśli ktoś życzy sobie wędrówkę labiryntem uliczek i podziwianie balkonowych fasad, ma ku temu szeroki wachlarz ulic 😉 Można też odszukać główną ulicę Republiki i stąd kierować się aż w stronę fortu św. Elma (który niestety jest zamknięty). Po drodze trafimy do konkatedry św. Jana, poświęconej św. Janowi Chrzcicielowi, patronowi zakonu joannitów a także do innych ciekawych atrakcji. Nam osobiście bardzo do gustu przypadła wycieczka wzdłuż murów miasta, która prowadziła od Lower Barracca Gardens aż po Upper Barracca Gardens i dalej. Kwestia wyboru, ale najlepiej zobaczyć wszystko 🙂 Ogrody warte odwiedzin, nie tylko ze względu na ich roślinność, ale przede wszystkim widoki jakie oferują. Z górnych ogrodów roztacza się widok na trzy sąsiadujące z Valettą miasta, z dolnych ogrodów dodatkowo na okoliczne porty. W żadnym z ogrodów nie są pobierane opłaty za wstęp.

Valetta otoczona jest kilkoma innymi miastami, rozbudowa aglomeracyjna zatarła prawie całkowicie granice między nimi. Sprawia przez to wrażenie jednego, dużego miasta. Szukając noclegu warto zwrócić uwagę na dzielnice położone na wschód od centrum Valetty. W Silema, St. Julians czy Paceville, nie znajdziemy zabytków wartych obejrzenia, lecz doskonałe miejsca na wieczorne wyjścia, posiadówy czy też szeroki wachlarz wyboru kawiarni i restauracji.

Nasze szczęście, gdyż trafiliśmy do miasta w dniu, w którym obchodzono karnawał. Była to nasza kolejna wizyta w La Valetta i niestety ostatnia. Tego dnia wracaliśmy do Polski, jednak udało się uszczknąć coś dla siebie 🙂 Być może właśnie dlatego, że wszystko działo się za dnia, w kostiumach paradowały w większości dzieci… Kilkoro moich ulubieńców znajdziecie w galerii poniżej 🙂

Wyspa GOZO

Czasem tak bywa, że nawet drobne szczegóły potrafią kogoś zrazić do danego miejsca, a jeśli nawet nie zrazić, to przynajmniej sprawić, że nie czujemy pełnej satysfakcji z odwiedzanego miejsca. Tak było z nami i Gozo… Nie najlepsza pogoda i remont głównego miasta  Rabat, sprawiły, że z wycieczki na wyspę nie wywieźliśmy niezapomnianych wspomnień ale wierzymy, że na pewno w promieniach słońca robi wrażenie 🙂

Aby dostać się na wyspę, trzeba skorzystać z promu kursującego na odcinku Cirkeewa (Malta) – Mgarr (Gozo). Promy kursują bardzo często i zawsze, nawet poza sezonem są pełne po brzegi. Życie na wyspach kwitnie, wiele osób w taki sposób dojeżdża do pracy, na zakupy, do rodziny itd. Płynąc na Gozo, po prawej stronie zobaczymy wyspę Comino. Trudno określić ile osób ją zamieszkuje, jedni mówią, że jest to pięcioosobowa rodzina z psem, inni mówią o czterech osobach? Grunt, że ilość nie przekracza 10 osób 😉 Jest jedną z głównych atrakcji turystycznych zwłaszcza latem. Idealna na jednodniową wycieczkę, do zaoferowania oprócz swego rozmiaru (pow.3,5km2) nie ma nic nadzwyczajnego. Zbudowana z wapiennych klifów, udekorowana licznymi zatoczkami i lazurową wodą… W okresie średniowiecza, zatoczki służyły piratom za idealne schronienie i bazę „wypadową”. Jedynym obiektem stworzonym ręką człowieka jest wieża Santa Marija Tower, która pierwotnie stanowiła część fortyfikacji wybrzeża Malty aż do czasu gdy zamieniła się w więzienie. A w roku 2000 posłużyła jako sceneria do filmu Chrabia Monte Christo, którego fragment zamieszczamy poniżej.

O zbliżaniu się do brzegu Gozo, informuje malujący się na wzgórzu portowego miasta Mgarr fort Chambrey wraz z kościołem Naszej Pani z Lourdes. Naszym priorytetowym punktem na wyspie było odwiedzenie „stolicy” wyspy jaką jest Rabat. Co ciekawe nazwa miasta Rabat stosowana jest głownie przez mieszkańców wysp, oficjalnie nazywa się Victoria. Miasto swoją brytyjską nazwę oraz prawa miejskie otrzymało w 1897 roku, z okazji obchodów złotego jubileuszu królowej Wiktorii, która de facto nadała mu miano na swoją cześć 🙂

Główną ulicę miasta stanowi Republic Street, którą dotrzemy do górującej nad miastem cytadeli, wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Oprócz militarnych obiektów znajduje się tutaj katedra oraz wiele muzeów. Warto wspiąć się do samej góry i wyjść z drugiej strony katedry. Z murów za katedrą roztaczają się widoki na całą okolicę, a w oddali, dostrzec nawet można poszczególne większe miasta wyspy…

Kolejnym punktem na wyspie było dla nas słynne Azure Window, które zapewne robi duże wrażenie pod warunkiem, że świeci słońce… Azure Window, to błękitnie lazurowe okno na Morze 🙂 Obok wznosi się najbardziej rozpoznawalna ze skał, tzw. Fungus Rock,  która sławę swoją zyskała dzięki porastającej ją odmianie grzyba – fungus. Za czasów joannitów, miejsce było strzeżone przez oddział trzech gwardzistów, a wejście na teren zakazany, było surowo karane. Za rosnące tam cynomorium, handlowano  w zamian za narzędzia i broń. Było stosowane również w zielarstwie, a także wysyłane na dwory królewskie jako drogocenny podarunek.

Kierując się na północny zachód, przed miejscowością Gharb znajduje się jeden z najważniejszych kościołów na Malcie, bazylika Ta’ Pinu. Miejsce osobliwe ze względu na jego rozmiary, a także zawartość odchodzących od nawy głównej kaplic. Ściany są wręcz „oblepione” zdjęciami cudownie uzdrowionych wiernych oraz przeróżnymi protezami, laskami, gipsami oraz innymi dziwnymi przedmiotami. W XIX w. zapadła decyzja o jego rozbiórce. Jego niespełna trzy wieki istnienia zrobiły swoje. Stan w jakim zastał go wysłannik papieski nie pozostawiał złudzeń – kościół musi być zburzony… I właśnie wtedy zaczęły się nadnaturalne wydarzenia, których pokłosiem było ogłoszenie kościoła miejscem cudów, a zamiast jego wyburzenia postanowiono o jego rozbudowie. Obecnie stanowi miejsce największych w tym regionie wędrówek i pielgrzymek, a te wszystkie „pamiątki” są idealnym dowodem na to, jakie rzesze wiernych musi odwiedzać to miejsce.

Mamy nadzieję, że przynajmniej w części ten artykuł jak i poprzedni, zainspirują Was do wyjazdu w tą część Europy. Jej niezwykle mała powierzchnia jest idealnym miejscem by spędzić urlop i mieć czas zarówno na odpoczynek jak i zwiedzanie. Chyba jeszcze nigdy nie widzieliśmy takiego skupiska różnorodnych atrakcji na tak małej powierzchni 😉 Znajdą tu coś dla siebie amatorzy cudów przyrody, architektury, kultury, historii, militari, jak też i tacy, którym do szczęścia wystarcza piasek i błękit Morza 🙂

Miałeś wypadek? Pomożemy uzyskać należne Ci odszkodowanie

Zostaw swój komentarz 🙂