KOTOR – czarnogórskie miasto kotów :)

Kotor

Wszystkie Kocie Ścieżki prowadzą do… KOToru

KOTOR! To miasto kotów! Widać je wszędzie… na ławkach, na murach, na schodach, pod kościołem, na placu, przy straganie… są dosłownie wszędzie, byliśmy i MY  🙂

Gdyby ktoś zorganizował konkurencję na najpiękniejszą starówkę na wschodnim wybrzeżu Adriatyku, Kotor bez wątpienia stanąłby na podium (no, może tuż po Dubrowniku 😉 )

Razem ze swą wyślizganą plątaniną uliczek, placami i przeróżnymi świątyniami, została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.

Nie wiadomo kiedy pojawili się tutaj pierwsi ludzie ale pierwsze osady datują na okres neolitu, a już na pewno miasto istniało w czasach greckich pod nazwą Akurion. Przez cały okres swojego istnienia przechodziła z rąk do rąk, po rzymianach przeszła pod władze Bizancjum, później pod rządy serbskiej dynastii Nemaniciów (jej największy rozkwit). Następnie pod rządy królów chorwacko-węgierskich, bośniackich, przez chwilę cieszyła się niepodległością, aż w końcu dobrowolnie oddała się pod protektorat Wenecji ze względu na zagrożenie ze strony Turków. Właśnie za czasów Weneckich powstały jej mury, które okazały się niedostępne nawet dla Turków, którzy NIGDY nie zdobyli miasta! Po upadku Wenecji, przyszła kolej na Austriaków, którzy stworzyli tutaj bazę dla swojej floty. W czasach napoleońskich, przechodziła w ręce rosyjskie, francuskie, czarnogórskie, później znowu austriackie… Po I wojnie stała się częścią Jugosławii, żeby na koniec przeżyć okupację włoską i niemiecką, aż w końcu 21 listopada 1944 roku się wyzwolić.

Kotor zwiedza się bardzo instynktownie. Po wejściu przez jedną z trzech bram (Główna, Północna lub Południowa), zanurzamy się w „czeluście” miasteczka 🙂 Łatwo się tutaj zgubić, ponieważ miasto nie ma nazw ulic 🙂 W zamian za to, ma mnóstwo placów i placyków, które na szczęście są oznaczone jak trzeba 🙂 Zatem jeśli ktoś zacznie Wam tłumaczyć drogę… łatwo nie będzie 😉

Mury obronne i twierdza św. Jana

Naszym (chyba już wrodzonym) zachowaniem jest aby po wejściu do miasteczka znaleźć się w najwyżej położonym punkcie miasta 🙂 W tym wypadku decyzja gdzie wejdziemy była bardzo prosta. Wjeżdżając do miasta, trudno nie zauważyć górującej nad miastem twierdzy św. Jana, na której mury chce się wejść będąc jeszcze w samochodzie 🙂

Pierwsze fortyfikacje powstały w czasach Bizancjum (IX w.) a rozbudowane zostały przez Wenecjan i Austriaków w okresie późniejszym. Mury ciągną się od strony zatoki i rzeki Skurda, aż na wzgórza. Łączna ich długość to 4,5km, szerokość w różnych miejscach waha się pomiędzy 2m a 15m, a wysokość dochodzi nawet do 20m.

Mury można zwiedzać w dwojaki sposób. Za darmo i odpłatnie. Jeśli chcecie za darmo, to można w ten sposób zwiedzić ich niższą część wchodząc przez Bramę Główną (później w lewo, przejść przez bramę Trg od oruzja i tuż za nim, ponownie skręcić w lewo). Znacznie ciekawsza w moim odczuciu jest wyprawa wzdłuż wyższej części murów. Wrażenia są niezapomniane, widoki na Zatokę Kotorską odbijającą w swojej tafli wierzchołki gór… Coś fantastycznego! Nie jest to trasa wymagająca od nas specjalnego sprzętu itp. Wystarczą wygodne buty i zapas wody. Na szlaku od czasu do czasu pojawiają się samozwańczy sprzedawcy wody, ale ceny UWAGA lichwiarskie! 🙂 Żeby wejść na mury trzeba znaleźć wejście od Trgu 21, novembra przy Bramie Północnej albo drugiem wejściem na Trgu Pijeca od salate. Po około 15 min marszu docieramy do kościółka Gospe od Zdravlja z wieżą zakończoną ośmiobocznym hełmem, (w środku ołtarz patronki). Jako ciekawostkę podam, że zbudowano go w 1500r. dla ochrony mieszkańców przed epidemiami. Polecam to miejsce jako świetny punkt widokowy i znakomity plener do fotografowania 😉 Żeby dotrzeć do punktu docelowego naszej wędrówki, trzeba maszerować jeszcze dodatkowe 30min. Ścieżka jest różna, zaczyna się od szerokich kamienistych schodów aż w końcu zamienia się w walające się pod stopami kamienie. Ktoś to nawet policzył i okazało się, że z miasteczka prowadzi tutaj aż 1426 stopni. :mrgreen:  Można się zmęczyć, ale nic nie zabierze Wam tych widoków jakie na Was czekają. Chętnie wróciłabym tam raz jeszcze i po raz kolejny wspięła się na sam szczyt twierdzy św. Jana, nawet w największym upale jaki wtedy… i żeby znów móc złapać tą zadyszkę… 😉

Trg od Oružja

To główny plac Kotoru – dla mnie miejsce orientacyjne, gdyż jak już pisałam łatwo się zgubić. Nawet piloci oprowadzający wycieczki muszą mieć problem aby rozplanować zwiedzanie na tyle dobrze, by znaleźć się tam gdzie chce 🙂 Charakterystyczna dla placu jest wieża zegarowa z 1602 roku zbudowana z kamiennych bloków z kopertowym dachem na czterech kolumnach. Zwiedzanie placu jest łatwe i przyjemne, wszystkie warte zobaczenia obiekty zlokalizowane są bardzo blisko siebie. Wokół placu i w jego okolicy odnajdziemy pałace Bizanti, Beskuća, Pima i Buća.

KATEDRA TRIFUNA i okolice

Z dużej litery, bo nie może jej zabraknąć na naszej liście. 🙂 To jeden z najstarszych kościołów nad Adriatykiem. Zaczęto go budować już w 1116 roku na fundamentach świątyni z IX w. Była wielokrotnie odbudowywana ze względu na częste trzęsienia ziemi ale mimo to zachowała się w stylu romańskim.

Po lewej stronie katedry stoi pałac Drago, z moim ulubionym, pięknym gotyckim oknem w przejściu nad ulicą 🙂 A jeśli ktoś chce tuż obok można wejść do Pałacu Biskupiego. Pałaców tutaj jak „mrówków” 🙂 dlatego ich szczegółowe opisy pozostawię ekspertom i przewodnikom  😉

Po północnej części starówki znajdziemy kolejny piękny Trgu Bratstva i jednistva, który sprawia wrażenie jakby wyłożonego kafelkami. Na jego środku, tak dziwnie, bo z ukosa stoi cerkiew św. Łukasza, poznacie ją na pewno gdyż jej drzwi i wąskie okienka przypominają z wyglądu zdziwionego potworka 😀  (przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie) 🙂 Latem na placu, aż roi się od parasoli i stolików, ciężko tutaj usiąść z dala od gwaru. Tym bardziej, że tuż obok wznosi się ogromna cerkiew św. Mikołaja, do której co chwila wchodzą i wychodzą zbłąkane owce ;). Cerkiew odbudowano na początku lat XX w stylu serbsko-bizantyjskim, poprzednią jej wersję zniszczyło trzęsienie ziemi z 1896 roku.

Do zobaczenia są jeszcze kolegiata NMP, pałac Grubonja, kościół św. Klary, kościół św. Michała oraz kościół Ducha Świętego.

Będąc w Kotorze pamiętajcie, że jest to kurort. Znany (patetycznie mówiąc) na cały świat. Pełno w nim turystów, ale mimo wszystko nie przypomina, brudnego, zatłoczonego, skomercjalizowanego miasteczka turystycznego. Owszem, przypływają tutaj statki turystyczne, które zostawiają swoich wycieczkowiczów na brzegu, a Ci spędzają ten czas w licznych kawiarenkach i restauracjach. Pływają tu również promy z pozostałych miasteczek Boki Kotorskiej ale mimo wszystko są miejsca gdzie można odpocząć od tłumów. Okazuje się bowiem, że zatłoczone place nie muszą być tożsame z zatłoczoną uliczką. Jedliśmy nawet obiad w restauracji, której kelner biegał po schodach w górę i dół, żeby obsłużyć 4 stoliczki rozstawione w bezimiennej uliczce 😉 Zdecydowanie ma to swój klimat.

Gorąco zachęcam do wybrania się w wędrówkę do twierdzy św. Jana. Jest to pierwszy punkt jaki moim zdaniem trzeba zaliczyć. Nie dość, że pozytywnie wpływa na kondycję, dodatkowo obfituje w widoki na całą Bokę Kotorską i miasto widziane z góry. Jeśli ktoś był w Kotorze i nie miał okazji spojrzeć na trójkątne miasto u podnóża góry – koniecznie musi tam wrócić i nadrobić wszystkie zaległości! 😀

To by było na tyle w tej części opowieści z Czarnogóry, kolejne będę dodawać jak czas pozwoli 🙂

Na smaczek, mała fotorelacja z Kotoru 🙂

Miałeś wypadek? Pomożemy uzyskać należne Ci odszkodowanie

Zostaw swój komentarz 🙂