Plaże Krety. Co warto zobaczyć na Krecie cz.2

Elafonissi, różowa plaża

Plaże Krety. Co warto zobaczyć na Krecie cz.2 Elafonissi / Falasarna / Vai

O takich miejscach na Krecie, jak Chania, Heraklion czy Knossos, mogliście przeczytać w naszym poprzednim wpisie. Dzisiaj będzie bardziej plażowo, a konkretnie… Opowiem o tym jak trafiliśmy na plażę pełną „fajek”? Gdzie znaleźć różową plażę? Oraz o palmowej plaży, gdzie nakręcono reklamę batonów Bounty 😉 Zatem jak to było…? Zacznę od początku!

Papierosowa przygoda…

Plaża Falasarna

Z Heraklionu do wspomnianego miejsca dzieliło nas aż 189km (2h40min). Było to jedno z wielu punktów na Wyspie, jakie tego dnia zamierzaliśmy odwiedzić. Nie po to by plażować lecz po to by pozachwycać się tą błękitną laguną, o której tak wiele wszędzie napisano.

Poranek zapowiadał się pogodnie, dlatego niezwłocznie po śniadaniu wsiedliśmy w samochód by nie tracąc dnia, podbić Kreteński zachód 😉 I chociaż było to na długo zanim postanowiłam opisać to tutaj, pamiętam jak dziś nasz zachwyt nad pięknem dnia, kwiecistym poboczem dróg i błękitem nieba.

Aż tu nagle po ponad dwugodzinnej drodze… ni stąd, ni zowąd… oberwanie chmury! Padało na tyle mocno, że trzeba było zjechać z trasy i zaczekać (wycieraczki nie dawały rady). Stojąc tak już od pół godziny, zaczęliśmy powątpiewać w to, że pogoda może się jeszcze poprawić. No ale wiadomo, „to nie Polska, tu nie będzie padać cały dzień?” Kiedy już w końcu wydawało się, że najgorsze za nami, ruszamy! No niestety… siadł akumulator! (w końcu staliśmy przez ten czas na awaryjnych). 

I co tu kochani robić w takiej sytuacji? Czekać na szczęście? I tak po raz pierwszy tego dnia nam ono dopisało 🙂 Tuż za nami zatrzymał się samochód, do którego podbiegliśmy o pomoc. Na szczęście wystarczyło wspólnymi siłami „popchać” i ruszyliśmy dalej – wciąż w deszczu… Im bliżej Falasarny tym deszcz ustawał. Nawet słońce jakby zrobiło się bardziej śmiałe i wyglądało zza chmury.

w oddali Falasarna
w oddali Falasarna

Finał finałów, dotarliśmy na miejsce, ale tak jakoś bez entuzjazmu ruszyliśmy spacerem w jej stronę… Gdzie się podziała błękitna laguna? Nie ma po niej ani śladu… Chmury wciąż wiszą na horyzoncie. Z daleka widać grupę kilku osób spacerujących wzdłuż plaży z plastikowymi workami na śmieci – pomyśleliśmy „porządni ludzie, idzie sezon, sprzątają plażę”. Jeszcze nie wiedzieliśmy, że za kilka chwil sami przyczynimy się do jej drobnego uprzątnięcia 😉 Okazało się bowiem na miejscu, że to czego z daleka dostrzec nie mogliśmy, to były setki, a może nawet tysiące wagonów fajek!

takie znalezisko, Falasarna
takie znalezisko, Falasarna

O co tutaj chodzi? Do kogo to może należeć? Szybko zauważyliśmy, że robi się jakby tłoczniej, a wieści o niezwykłym darze morza szybko się rozniosły. Oglądnęliśmy dokładnie, 80% znaleziska, to suche papierosy. Zabraliśmy kilka wagonów, tylko po co? Skoro żadne z nas nie pali 😀 W przedostatni dzień pobytu przekonaliśmy się, że możemy je oddać w podziękowaniu za spontaniczne zaproszenie nas na obchody pierwszomajowe z grilowaną kozą i rakiją w roli głównej. Reakcja naszego nowego greckiego przyjaciela na opowieść i podarunek… bezcenna.

Cały czas nurtowało nas jedno pytanie, skąd to wszystko się wzięło? Odjeżdżając z Falasarny w stronę plaży w Elafonissi zatrzymaliśmy się w przydrożnej knajpce na skarpie z widokiem na okolicę. Właścicielka, okazała się Polką, a dokładnie Ślązaczką. To od niej dowiedzieliśmy się o szeroko zakrojonej skali tego papierosowego zjawiska. Przypływ raz po raz wydawał tego rodzaju „plony” na brzeg w różnych częściach Krety. „Dobroczyńcą” była tutaj rosyjska kontrabanda, której łódka/statek (tego dokładnie nie wiemy) miała awarię i zaczęła nabierać wody… Chcąc się ratować wezwali pomoc, ale tym samym sytuacja zmusiła ich do wyrzucenia w szczelnych worach wszystkiego do wody. Morze zrobiło swoje i towar dosłownie, rozpłynął się w różne strony. A nam, ludziom z gór, dane było oglądać takie nietypowe zjawisko na morzu 🙂

Falasarna
Falasarna
wzmozony ruch na plazy Falasarna :)
wzmożony ruch na plaży Falasarna 🙂

Różowa plaża…

Plaża Elafonissi

Wszystkie drogi prowadzą do Elafonissi… – czyli całe dwie 🙂

Jedziemy dalej, w stronę różowej plaży Elafonisi o której tak wiele słyszałam. Wyprawa nie jest łatwa, to 45 km od Falasarny, które pokonujemy w 1h 20min. Droga często zwęża się do jednego pasa, a momentami wydaje się, że nasz samochód nie da rady. Wszędzie widać skutki ulewy jaka tędy przeszła. Oberwane, całkiem spore leżące na drodze kamienie, momentami utrudniały przejazd. Martwiliśmy się by taki zabłąkany kamień, całkiem przypadkiem nie uderzył w nasz samochód. W końcu tych przypadków tego dnia było już całkiem sporo 😉

Do Elafonissi prowadzą tylko 2 drogi. Najpopularniejsza prowadzi wzdłuż zachodniego wybrzeża, ale można się również wybrać przez wąwóz Topolia. Nie ważne, którą trasę wybierzecie, widoków pełnych wrażeń na pewno nie zabraknie. Za miejscowością Kefali, obie drogi łączą się. Trasy są dobrze oznakowane i bez problemu traficie na plażę. Po dotarciu na miejsce, można zaparkować na dużym parkingu na dziko. Chociaż myślę ciężko tutaj o zacienione miejsce…

Elafonissi, to wyspa, a laguna którą można spacerować bez wchodzenia na głęboką wodę, pełni rolę łącznika z Kretą. Jest tutaj na tyle płytko, że bez większych przeszkód można się na nią przeprawić bez łódki.

Zanim dotarliśmy na miejsce, słońce na dobre zaczęło grzać. Plaża jest wyjątkowo ładna, przypomina rajski obrazek.  Płytka woda… na upartego można by tutaj iść i iść przed siebie, nie maczając nóg dalej niż do uda. Jadąc tutaj zastanawialiśmy się czy faktycznie piasek jest różowy? Okazuje się, że tak ale tylko gdzie nie-gdzie. Mimo wszystko efekt super. Różowy kolor bierze się z połamanych różowych muszelek, które na białym piasku tworzą barwne pasy.

Rozdrobnione różowe muszelki, tworzą na białym piasku kolorowe wstęgi
Rozdrobnione różowe muszelki, tworzą na białym piasku kolorowe wstęgi

Co tu dużo opowiadać, zdjęcia mówią same za siebie…

Elafonissi, różowa plaża i turkusowa woda
Elafonissi, różowa plaża i turkusowa woda
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża i turkusowa woda
Elafonissi, różowa plaża i turkusowa woda
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża
Elafonissi, różowa plaża

Palmowa plaża wprost z reklamy…

Plaża Vai

To już zupełnie inna część wyspy niż wspomniane dwie poprzednie plaże. Aby tam trafić kierujcie się na północny wschód Krety. Plaża Vai wraz z Knossos i płaskowyżem Lasithi, to chyba punkt obowiązkowy na liście każdego biura podróży. Kierujcie się zgodnie z naszą dewizą, najlepiej podróżuje się poza sezonem. Nie ma wtedy setek parasoli i leżaków, a co najważniejsze, tłumów rozkrzyczanych turystów. 

Plaża Vai, z punktu widokowego

Vai głównie słynie  z drzew palmowych, które w połączeniu z drobnym, białym piaskiem, daje egzotyczne wrażenie. Podobno rano, kiedy jeszcze nie ma tu wiele osób, można odnieść wrażenie, że jest się na Karaibach. Tą właśnie wyjątkową cechę miejsca, wykorzystali twórcy wielu reklam. M.in. w reklamie bounty (poniżej)

https://www.youtube.com/watch?v=0-gHUDd4FyA

Miejsce bardzo ładne, faktycznie pełno tutaj drzewek palmowych. Dowiedzieliśmy się jednak, że kiedyś było ich więcej. Niestety na wskutek pożaru, większa część została zniszczona. Jeśli więc kiedyś było ich dużo więcej, żałuję, że nie mogliśmy tego zobaczyć. W miejsce starych prowadzone są nowe nasady, kilka lat minęło więc pewnie teraz palmy podrosły i prezentują się jeszcze lepiej 🙂

Plaża Vai
Plaża Vai
Plaża Vai
Plaża Vai
Plaża Vai
Plaża Vai
Plaża Vai, z punktu widokowego
Plaża Vai, z punktu widokowego
Plaża Vai, z punktu widokowego
Plaża Vai, z punktu widokowego
Plaża Vai, z punktu widokowego
Plaża Vai, z punktu widokowego

Plaża Vai

Tuż obok znajdziecie tawernę z widokiem na plaże i morze. Jedliśmy tutaj najlepszą grilowaną ośmiorniczkę.ośmiorniczka Schody obok tawerny, prowadzą do wieży widokowej, gdzie warto się wspiąć i pobyć trochę, ciesząc oczy tym wspaniałym widokiem. Gdyby komuś przyszło do głowy biwakowanie na plaży (choć jest ono zabronione), uważajcie na złodziejaszków, których podobno nie brakuje. Jest to ponoć jedyna plaża Krety, na której odnotowuje się przestępczość.

Plaże Krety to jedne z najpiękniejszych i najwygodniejszych miejsc. Idealne na wakacyjne leniuchowanie 🙂 Oprócz drobno piaszczystych, znajdziecie również żwirowe i kamieniste. Mam wrażenie, że jest ich nieskończenie wiele i każdy znajdzie coś dla siebie…

A Wy? Która plaża szczególnie przypadła Wam do gustu? Jakie są Wasze ulubione plażowe miejsca na Krecie? Czy może i Wam udało się znaleźć coś niezwykłego na brzegu? Chętnie poczytam w komentarzach o Waszych przygodach! 🙂

 

Miałeś wypadek? Pomożemy uzyskać należne Ci odszkodowanie

Zostaw swój komentarz 🙂

4 thoughts on “Plaże Krety. Co warto zobaczyć na Krecie cz.2

  1. Na Krecie jeszcze nie byłam, ale te
    plaże z turkusową wodą, aż mnie
    wołają! 🙂
    Jak tak myślę na co dziwnego trafiłam
    na plaży, na pewno nie były to wagony
    papierosów, ale na pewnym wyjeździe
    miałam bliskie spotkanie z meduzą,
    która już nie żyła. Co tylko
    wchodziłam do wody jej galaretowate
    ciało było blisko mnie. Fale co
    chwilę ją przenosiły, w końcu
    straciłam ochotę na nurkowanie z
    obawy, że jeszcze znajdzie się na
    mojej głowie…. 🙂

  2. Mam pytanie: gdzie znajdę knajpę w
    drodze na Elafonisi, w której pracuje
    wspomniana Ślązaczka ? Będę na Krecie
    na początku lipca i chętnie
    odwiedzimy rodaczkę.

  3. Byłam na urlopie w czerwcu na Krecie w miejscowości Malia, plaże były niezbyt zachwycające ale z tego co widzę, są lepsze
    miejsca jak np. plaża Vai 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.